Niezwykła przepowiednia

skanuj-594
Rys. Digger

Rano uderzyły mnie słowa Pani Premier, że Jarosław Kaczyński dokonał rzeczy niezwykłej. Napięcie sięgnęło zenitu, wtedy pałerbank zapikał i mimo prób natychmiastowej reanimacji komp pozbawiony mocy, zgasł.

– Kurnaolek!- rzuciłem przez zaciśnięte zęby. Szwagier po drugiej stronie stołu poruszył nerwowo wąsikami. Wujek Bazyl, zawsze przejawiający pociąg do hazardu, przejął inicjatywę. – No rebiata, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, gdy wokoło płoną róże! Nie ma radia to nie ma, odkąd wichura zniosła słup z siłą, w gminie pierdzielą bo to są kodziarze i robią dywersję, odcinając nas od Prawdy. Sąsiad ma co prawda generator, ale jego teraz nie ma w domu, bo jest na zarobku w Norwegii i pierdzieli  takie klimaty. Ale nie trza czekać aż manna z nieba spadnie.
Energicznie zatarł chropowate dłonie i wskazał władczo palcem na moją kuzynkę przesuwając flakon ustrojony plastikowymi kwiatami produkcji koreańskiej. – Ty, Marta leć załączyć furę i podładuj tego pałerbanka z zapalniczki choć trochę, to może chociaż trafimy w koniec ekspoze? Ty z kolei, Mietek, nie gap się tak, tylko bier w ręce kartkę i cienkopis i zapisuj!

Wykonywaliśmy polecenia bez szemrania, szczęśliwi że nie musimy się męczyć tą ciszą, w której słychać było przeciągłe wycie opon tirów o asfalt hen na wschód od nas. Ruch odbywał się  na nowo wybudowanej nitce autostrady, która przecięła nasz region na dwie nierówne połowy.

– Obstawiamy jakiej to rzeczy niezwykłej dokonał Naczelnik! Pula na wejście po dychu, ten kto najbliżej będzie prawdy – a tą prawdę prędzej czy później na pewno poznamy- ten zgarnia całość i robi z kasą co chce. Tyle w temacie! Bazyl cyknął zuchwale przez zęby jak to miał we zwyczaju, gdy chciał podkreślić że postawił właśnie kropkę ponad przysłowiowym i.

– Pisz, Mietek, po kolei wszystkich, ale oczywizda -lejdis ferst!

Z podwórka doszło nas dramatyczne rzężenie aparatu rozruchowego w naszej dostawczej kijance, z którą zaczęliśmy mieć już kłopot, bo mechanik w punkcie kontrolnym odmówił przyjęcia tradycyjnej flaszki spirytusu za stosowny wpis w dowodzie.

– Marta, wyluzuj, bo spalisz stację, kurnaolek – wrzasnąłem przez uchyloną taflę okna z Oknoplastu.

– Dobra, daj spokój, ona nie palcem zrobiona, da se radę – Bazyl położył mi na ramieniu ciężką, włochatą łapę. – Mietek, pisz zatem nas po kolei. – Marta, Ewa, ty, ja, Olek,…-

Ewa perliście zachichotała. – Ja się tam nie znam, to nie wiem, wy wszyscy tacy kreatywni, czy jak to tam się nazywa?

Bazyl jednak po swojemu zachęcał. – Weź Ewa, wyluzuj, głupia nie jesteś. Dasz radę, jakeś dała radę pomanewrować z pińcet plus, to dasz radę odgadnąć myśli Pani Premier – zachęcał stawiając duże litery w mowie tam gdzie trzeba.

Kiedy już kartka w zeszycie napełniła się imionami i przydomkami, zaczęliśmy licytację. Musiałem dyszkę pożyczyć od Bazyla, który zrobił to chętnie, bo za każdy dzień zwłoki naliczał sto procent. Pierwszy odezwał się Bolek, kuzyn drugiej żony Edwarda, wuja ze strony babci Czesi, który popierdzielał z towarem dla Biedronki na północ kraju i zatrzymał się na parę godzin u nas. – Ja tego stawiam, że pan Jarosław sprowadził na nas duże inwestycje chińskie…

– Aleś brachu przyfasolił! – zarechotał Bazyl – Wpisuj to Mieteczku! –
po czym sam nie pozostał dłużny wyzwaniu. – Pan Naczelnik sprawił, że wrogowie naszego kraju złożyli podania o azyl na Majdanie! – Wszyscy zaśmialiśmy się zgodnie, bo Bazyl, trzeba to przyznać, ma zajefajną gadanę.

Ja ze swej strony zauważyłem, że prawdopodobnie Pani Premier chodziło o to, że Naczelnik zmusił tą cholerną hałastrę w Trybunale do zrobienia paru przysiadów. Znaczy że ich pogonił. – No to dobra, stawiaj, że pogonił Trybunał.
Kolejna dyszka miękko wylądowała w kaszkiecie Bazyla.

Wróciła Marta stawiając na stole pałerbanka podładowanego przez alternator i wniosła z dychą pomysł, że Jarosław Kaczyński wziął, jak kiedyś jakiś tam Kisyńdżer, sekretny ślub z byłą żoną Gosieskiego. To jaja są, ale może?

Na koniec Ewka, trochu głupia, za dychę postawiła, że idzie o to, że wygrali wybory. Bazyl litościwie pokiwał głową. – No wiadomo, ta jak co palnie… Ale dycha nie chodzi piechotą. Zebrała się suma, za którą można już poszaleć i golnąć czarnego łokera, mój ulubiony napój wyskokowy.

Raptem zafurczało coś w kompie, pałerbank złapał moc.

– Najbardziej niezwykłą rzeczą, jakiej dokonał Pan Premier Kaczyński było wygranie wyborów – rozległ się w pokoju nosowy głos Pani Premier.

Zapadła śmiertelna cisza. Znów słychać było jęczenie opon po autostradzie, a twarz Bazyla stężała raptownie zaś na jego niskie czoło wystąpiły perliste krople zimnego potu.

– Mietek, dej mi ten zeszyt z łaski swojej!
Szwagier usłużnie podał kajet z przepowiedniami, z których jedna była trafiona niczym szóstka w totka. Ewa patrzyła z niedowierzaniem na to co się dzieje. Bazyl podszedł do kominka, podarł zeszyt i wrzucił do środka. Następnie nałożył kaszkiet z pieniędzmi na głowę. – Pójdę do Biedronki po łokera, trzeba się wreszcie czegoś napić.

Digger

Szkoda Koguta

skanuj-595

Stanisław Kogut, animator niegdyś wielkiego futbolu w Stróżach, nie jest już szefem struktur PiS na Sądecczyźnie. Został mu Senat i kolej, którą owego czasu trząsł.

Kryształowego charakteru polityk skutkiem niecnych knowań został odsunięty – nomen omen – na boczny tor. Ten arbiter elegantiarum przegrał bitwę buldogów pod dywanem, bowiem wrogowie mieli bliżej do ucha Naczelnego Zawiadowcy. Ale też Kogut o gołębim sercu na zjeżdzie okręgowym partii przeprowadził kwiecistą uchwałę o treści „Ci zdrajcy, którzy sprzedali Prawo i Sprawiedliwość, sa niegodni tego, by dziś używać znaczka PiS”. Ziobro i Mularczyk zmięli go i wyrzucili do kosza.
Kogut skomentował to krótkimi, żołnierskimi słowami: – Taka jest kolej rzeczy.
Z akcentem na kolej, senatorze. Teraz jednak zatrzymywanie wszystkich pociągów w całej Polsce nie jest już PiS potrzebne, a stało się wręcz niepożądane. Takim stał się też Pan, Panie senatorze.
Poniżej apoteoza Stanisława Koguta. Uwaga, mocne!

Krzysztof Mrówka
– – – – –
Szanowny Panie Redaktorze Naczelny!
Piszę do Pana Redaktora ten krótki list, zatroskany bezprzykładną napaścią jaka nastąpiła przeciwko osobie naturalnego patrioty polskiego, p. Koguta Stanisława.
Pragnę przypomnieć, że już w starożytnej Grecji zwrócono uwagę na bliski związek pomiędzy człowieczeństwem a że się tak wyrażę – kogucieństwem. Do naszych czasów tradycja antyczna przechowała jedną z platońskich definicji człowieka. Człowiek jest mianowicie wedle wielkiego filozofa istotą dwunożną piór pozbawioną. Tę oto definicję rozwinął inny wielki filar filozofii greckiej – Diogenes – który koguta piór pozbawiwszy wskazał nań jako na platońskiego człowieka-istotę dwunożną, piór nie posiadającą. Ponieważ są sprawy na niebie i ziemi o jakich nie śniło się filozofom, jednej z nich świadkami jesteśmy dziś my wszyscy. Oto bowiem rzecz stała się niezwykła, iż prawdziwy kogut – czego dowodem są krótkie obrazy filmowe, zarejestrowane z ukrytej kamery, na których obserwujemy jak homo platonis niczego nie udając wprawia nas w zdumienie ukazując nam głęboko kogucią naturę, pełną zawadiackiej zadziorności, zapalczywości i skłonności do postawienia na swoim – że ów kogut imię otrzymał i między nas ludzi bez trudu weszedł! A jednocześnie wiele z natury swej zachował!
Ruch i dźwięki przezeń w jego naturalnym środowisku obnażone (bo wszak przy kawie i ojcu dobrodzieju najgłębszem człowieczeństwem się on pyszni!) są podobne łudząco do tych jakiemi na podwórzach właśnie kogut – król drobiu – się wyróżnia. Wrodzona nam dociekliwość każe w tym miejscu zastanowić się nad wielością natury ludzkiej i zwierzęcej splatającej się w doskonałe jedno, co jest swego rodzaju dowodem na pitagorejską jednię!
Z braterskim dla Pana Redaktora Naczelnego pozdrowieniem!

Juliusz Janusz Żurek

Miecz deportacji już wisi

pielucha-1

Beata Mateusiak-Pielucha wraca. Nie dała wyboru, chociaż tak niedawno już o niej pisałem. Przybyło odwagi po tym, gdy PiS zrzuciło ją z kierowania łódzkim okręgiem partii.

CZYTAJ ARTYKUŁ: Banał, nuda, propaganda

Teraz napisała w wpolityce.pl: Mam prawo oczekiwać od rządu i rządzącej partii polityki otwartych oczu i rozwiązywania rzeczywistych problemów. Wolni w swoim myśleniu i działaniu powinniśmy żądać od mieszkających i pracujących w Polsce cudzoziemców legalizowania pobytu i stworzyć skuteczniejszy mechanizm bezwzględnego egzekwowania tego obowiązku przez państwowe służby. Ale także, powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji.

Dzisiaj premier Beata Szydło zapowiedziała, że po roku PiS przechodzi do nowej fazy dobrej zmiany. Jeśli oznacza to deportacje ateistów, prawosławnych czy muzułmanów – będzie grubo. Mateusiak-Pielucha udowadnia w tekście, że nie ma mowy o pomyłce i apeluje „o zwiększenie przez polski parlament obowiązków dla osiedlających się w Polsce”.

Pytam wobec tego, dlaczego tylko ateiści, prawosławni i muzułmanie? Co rozumie przez legalizowanie pobytu? Coś więcej, niż obecne procedury?  O jakie wartości uznawane za ważne chodzi posłance? Kto będzie decydować i na jakiej podstawie o losie – dajmy na to – ateistów? Czy posłanka chciałaby może pracować w jakiejś latającej trójce decydującej o deportacjach? Jakie mają być te zwiększone obowiązki osiedlających się? Co na to wszystko sejmowa komisja etyki?

Wdzięczna to tematyka i pozostaję przy nadziei, że łódzka posłanka PiS da nam jeszcze sporo do myślenia. O dekomunizacji, lustracji, niesłusznych dziennikarzach i Ukraińcach. Wszak wielka polityka to tylko zdrowy rozsądek zastosowany do wielkich rzeczy (Beata Mateusiak-Pielucha, Napoleon Bonaparte).

Krzysztof Mrówka

 

Nadtroll Szefernaker

man-pixabay

Paweł Szefernaker – 28-letni polityk PiS. Wszędzie go pełno, wstępuje w telewizji i radiu. Wszak jest sekretarzem stanu w kancelarii premier Szydło. Wpuszczanie go do mediów jest jednak wstrętne.

W czasie ostatniej kampanii prezydenckiej odpowiadał za propagandę PiS w internecie. Była to kampania brudna jak nigdy, przez sieć przelały się miliony ton kłamstw, oszczerstw, pomówień, insynuacji. Gloryfikowano Dudę, kopano Komorowskiego. Czyniły to trolle (patrz definicja poniżej) działające wszędzie z tych samych numerów IP. Trollami zarządzał nadtroll Szefernaker. Odpowiada za to, co wtedy wyprawiało się w internecie, za nienawiść, którą uwolniono. Za eksplozję najniższych instynktów. Firmował to, organizował.
Czy premier Szydło zdaje sobie sprawę, kogo wzięła do kancelarii? Jeśli wie i mimo to wzięła – tym gorzej.
Mutacją tego problemu jest wysyp pożytecznych idiotów w mediach społecznościowych (Facebook, Twitter), którzy ze względów ideowych włączyli się w kampanię prezydencką i parlamentarną po stronie PiS. Kampanii, której głównym hasłem była „Polska w ruinie”. Z kilkoma rozmawiałem, zadając to samo pytanie – czy jeśli rządy PiS okażą się katastrofą, potrafią przynajmniej przyznać, że się pomylili. Na razie odrzucają samokrytykę.
Krzysztof Mrówka

– – – – –

Trollowanie (trolling) – antyspołeczne zachowanie charakterystyczne dla forów dyskusyjnych i innych miejsc w internecie, w których prowadzi się dyskusje. Osoby uprawiające trollowanie nazywane są trollami.

Trollowanie polega na zamierzonym wpływaniu na innych użytkowników w celu ich ośmieszenia lub obrażenia (czego następstwem jest wywołanie kłótni) poprzez wysyłanie napastliwych, kontrowersyjnych, często nieprawdziwych przekazów czy też poprzez stosowanie różnego typu zabiegów erystycznych. Podstawą tego działania jest upublicznianie tego typu wiadomości jako przynęty, która doprowadzić mogłaby do wywołania dyskusji.

Typowe miejsca działania trolli to grupy i listy dyskusyjne, fora internetowe, czaty itp. Trollowanie jest złamaniem jednej z podstawowych zasad netykiety. Jego efektem jest dezorganizacja danego miejsca w internecie, w którym prowadzi się dyskusję i skupienie uwagi na trollującej osobie.

Banał, nuda, propaganda

W Łodzi od kierowania okręgiem PiS odsunięto posłankę Beatę Mateusiak-Pieluchę. Jej miejsce zajęła inna posłanka, Joanna Kopcińska. Sygnał jasny. Mateusiak-Pielucha była od Lipińskiego, Kopcińska jest od Brudzińskiego. Co na to odsunięta?

Na swej stronie internetowej milczy w tej sprawie wyniośle, lecz puszy się w parku, na piersiach mając patriotycznie orła giganta. Albo samotrzeć z córkami, o czym świadczyć ma inskrypcja na fotografii. Najgorsze zresztą są te wpisy (patrz na koniec tekstu)…
Pierwszy: „Wielka polityka to tylko zdrowy rozsądek zastosowany do wielkich rzeczy (Napoleon Bonaparte)”. Co chciała przez to powiedzieć? Przypisuje sobie wielką politykę i wielkie rzeczy zrównując się z Bonapartem? Impertynencja rozmiarem korespondująca z ostatnią degradacją.
Drugi: „Podobanie się wszystkim nie jest zajęciem dla polityków (Margaret Thatcher)”. Gdy to mówiła przywódczyni torysów i dużego kraju, miało sens. Gdy wpisuje sobie takowe motto była szefowa okręgu PiS, jest jednak żałosna.
Trzeci: „Mimo wszystkich kłopotów jakie sprawiają dzieci, to najlepsze co się może w życiu przydarzyć.” Niestety – fajans budowania rodzinnego nimbu w powiązaniu z orłem gigantem tworzą obraz katastrofalnej tromtadracji. Córki cieszą się, że są na tym zdjęciu i będą cieszyć się w przyszłości?
Jednym słowem banał, nuda i nachalna propaganda. Czym wszak są wpisy zatytułowane: „Uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej i nadania nazwy skwerowi im. Anny Walentynowicz w Pabianicach”, „Ślepota Władyki. Profesorze, nie idź tą drogą”, „Sąd nad sędzią Rzeplińskim. Żyjemy w świecie relatywizowania wartości”, „Hymn elit III RP: Ma być jak było. Dlaczego nie rozumieją wyborów, których Polacy dokonali w zeszłym roku?”, „Kataryna ma wątpliwości, ja nie”.
Co będzie, gdy poseł uświadomi sobie, że jest nikim i dramatyczne wpisy, cytaty są bombastyczne uwzględniając pozycję i rolę Mateusiak-Pieluchy?
Krzysztof Mrówka

pielucha-1

pielucha-2

pielucha-3

Kaczyński już myśli o premierostwie. Koniec więc bliski?

flag-pixabay

W ubiegłym tygodniu Kaczyński przeprowadził roszady nie tylko na Dolnym Śląsku, ale też np. w Łodzi, gdzie od kierowania okręgiem odsunięto posłankę PiS Beatę Mateusiak-Pieluchę. Jej miejsce zajęła inna posłanka, Joanna Kopcińska. – Sygnał jest jasny. Mateusiak-Pielucha była od Lipińskiego, Kopcińska jest od Brudzińskiego. Widać, że prezes układa partię tak, by mógł nią w terenie rządzić Brudziński, jeśli Kaczyński zdecyduje się zostać premierem – mówi polityk PiS.
(Jacek Harłukowicz, Agata Kondzińska, Wyborcza.pl, 30 X 2016)

Duda wrócił do pisaniny

Mateusz Morawiecki – minister finansów, minister rozwoju i szef KERM – zniechęci teraz do obniżki wieku emerytalnego. fiskus zablokował wyższą kwotę wolną, NBP obniżył koszty pomocy frankowiczom.

— Mam świadomość obietnic, które złożyłem. One nie są trudne do wypełnienia. Nie słuchajcie, gdy się mówi, że nie da się w Polsce obniżyć wieku emerytalnego i podnieść kwoty wolnej, bo się budżet zawali. To bzdury — mówił tuż po wyborach prezydenckich Andrzej Duda.
Gdyby wszystkie pomysły głowy państwa weszły w życie jednocześnie, to tylko w pierwszym roku kosztowałyby finanse publiczne ponad 30 mld zł. To cena podniesienia kwoty wolnej w PIT do 8 tys. zł i odwrócenia reformy emerytalnej. Pomoc frankowiczom w pierwotnej wersji prezydenta kosztowałaby dziesiątki milardów zł.
Prawda jest smutna – obietnice były tylko kłamstwami na potrzeby wyborów. Prezes ściągnął Dudzie lejce, bo by się budżet zawalił. A przecież trzeba rozdawać pieniądze w programie 500+.
W ten sposób Duda wrócił do pisaniny, a prezes do flirtu z kibolami i wszelakimi „patryjotami”.
Krzysztof Mrówka

ZOBACZ TUTAJ CYTAT Z „REJSU” Z YT:

Ugrillować samą siebie

Jeszcze na dobre nie wystartowała, a już ma wizerunkowe problemy. Komisja do sprawy grillowania Donalda Tuska za aferę Amber Gold.

Po pierwsze, speckomisja miała promować przewodniczącą Małgorzatę Wassermann na przyszłą prezydent Krakowa. Nie można jej jednak promować, gdy posiedzenia tego ciała są… tajne. Nie pokazuje ich wtedy telewizja, pomocna dłoń dla Wassermann.
Po drugie, na jaw wyszło, iż PiS za pierwszych swoich rządów wprowadził przepisy, które uniemożliwiły Komisji Nadzoru Finansowego kontrolowanie SKOK. Efektem ubocznym tych regulacji była furtka dla piramid finansowych pokroju Amber Gold.
Zamiast grillować Tuska, przyjdzie Wassermann ugrillować samą siebie. W sposób tajny i pisemny, jak za inkwizycji.
Krzysztof Mrówka

Pan płaci, pani płaci, my płacimy

PiS chciało zaistnieć jako partia, która forsę rozrzuca ze śmigłowców, nie będzie podwyżki podatków i dogodzi dużej części społeczeństwa. Zgadza się tylko, że rozrzuca – wiadomo jednak, że nie z caracali.

ZOBACZ TUTAJ CYTAT Z „REJSU” Z YT:

W kampanii wyborczej PiS obiecywał obniżkę VAT z 23 do 22 proc. Nie będzie obniżki od 2017 r., co w sumie jest podwyżką tej daniny.
PiS w kampanii obiecywał, że nie podniesie podatków. Podniósł – wprowadził taksę nakładaną na banki, co z łatwością te instytucje przerzucają na swoich klientów. Cały czas walczy z wprowadzeniem podatku handlowego (nie ma ta danina precyzyjnej nazwy – handlowy, od sklepów etc.) i część Polaków myśli, że to coś dobrego, że nos wielkich, zachodnich domów towarowych zostanie utarty.
Mylą się ci ludzie strasznie – podatek nałożony na sklep jest bowiem przerzucony poprzez marże na… klientów sklepów. Nie jest on wobec tego podatkiem od sklepów, lecz PODATKIEM OD KLIENTÓW SKLEPÓW (czytaj powszechna danina nałożona na wszystkich obywateli). Wprowadzony uderzy w każdego z nas, podniesie bowiem ceny. jak bankowy, który jest PODATKIEM OD KLIENTÓW BANKÓW, czyli wszystkich Polaków. Żadnym ciosem w banki nie był, ale w klientów – owszem. Sprawdzcie opłaty.
Tym samym padł mit, że PiS „znajdzie gdzieś” pieniądze na program 500+. Znalazło je bolszewicko w kieszeniach wszystkich Polaków, którzy składają się na rozrzucanie pieniędzy ze śmigłowców. Niektórzy obywatele, zwani suwerenem, nawet się cieszą gdy rząd rabuje ich w biały dzień i pieniądze daje innym.
A propos dogodzenia – kupowanie ludzi za 500 zł jest tworzeniem sobie elektoratu wiszącego na klamce. PiS nie może się już w tym szaleństwie zatrzymać, bowiem klientela ich zmiecie. Nigdy nie wiadomo kiedy skończą się koniunktura i pieniądze. Jutro? Pojutrze?
Tymczasem pan płaci, pani płaci, my płacimy. To są nasze pieniądze. Kaczyński, który skłóci nawet fotele w kinie, osiagnął cel – napuścił Polaków wiszących u niego na klamce na tych, którzy nie wiszą.
Krzysztof Mrówka