Oszust przyznał się do winy


Fot. Wisła SA

Prokuratura Okręgowa w Katowicach prowadzi śledztwo dotyczące zakupu akcji Wisła Kraków SA. W toku tego postępowania, na polecenie prokuratora, funkcjonariusze policji dokonali zatrzymania Jakuba M.
Wczoraj (15 marca 2017 roku) prokurator przedstawił Jakubowi M. zarzut dokonania oszustwa. Dotyczy on posłużenia się sfałszowaną gwarancją bankową oraz sfałszowanymi listami intencyjnymi. Doszło do tego w 2016 roku podczas dokonywania transakcji zakupu akcji Wisły Kraków SA. W ten sposób podejrzany Jakub M. doprowadził ówczesnego właściciela Wisły Kraków do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości 4 milionów 700 tysięcy złotych.
Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa i złożył wyjaśnienia.
Po wykonaniu czynności procesowych z udziałem podejrzanego prokurator zastosował wobec niego środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym – poręczenie majątkowe w kwocie 70 tysięcy złotych oraz zakaz opuszczania kraju.
Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest w oparciu o zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożone przez pełnomocnika pokrzywdzonej spółki pod koniec września 2016 roku.

KOMENTARZ
Cóżeś uczynił swojej Wiśle, Bogusławie Cupiale…
Nie zapomnijmy też o dziwnej roli, jaką odegrał w tej sprawie Marek Citko, b. reprezentant Polski, radny sejmiku województwa podlaskiego z listy PiS. Od 23 lipca 2016 r. do 18 sierpnia 2016 r. z Jakubem M. był właścicielem Wisły i pełnił w niej funkcję dyrektora sportowego.
Krzysztof Mrówka

Latem na oficjalnej stronie Citko razem z Jakubem M. pomieścił taką oto deklarację (za ataki śmiechu prowadzące do konwulsji nie odpowiadam):
„Jesteśmy dumni, że możemy już jako właściciele ogłosić przejęcie 100 proc. akcji klubu Wisła Kraków – jednej z najbardziej utytułowanych i najlepszych polskich drużyn w historii. Zapewniamy, że mamy ambitne i długoterminowe plany związane z klubem. Podejmiemy wszelkie niezbędne wysiłki, aby przywrócić Wiśle należne jej miejsce. Naszym celem jest, aby Wisła znów zaczęła liczyć się w walce o tytuł Mistrza Polski.
Chcemy ponadto nawiązać do sukcesów z początków XXI wieku, kiedy to drużyna z powodzeniem rywalizowała na europejskich boiskach z tak uznanymi zespołami jak AC Parma, Schalke Gelsenkirchen, Interem Mediolan czy FC Barcelona. Wierzymy również w zbudowanie dobrych relacji z kibicami Białej Gwiazdy, stanowiących integralną część naszego klubu.
Mamy swoją wizję przyszłości Wisły i jesteśmy gotowi od razu przystąpić do pracy nad jej wdrażaniem. Zamierzamy wykorzystać całe nasze doświadczenie, aby wprowadzić klub na ścieżkę ciągłego rozwoju, zarówno sportowego, jak i finansowego. Za kluczową kwestię, wymagającą naszej interwencji uważamy poprawę zarządzania klubem, szczególnie w obszarze administracyjnym oraz finansowym”.

Sprzedać klub też trzeba umieć, panie Cupiał

Fot. Krzysztof Mrówka
Fot. Krzysztof Mrówka

Przejście klubu sportowego w ręce nowego właściciela jest zupełnie normalne. To biznes, a takie przedsięwzięcia muszą być w ruchu. Palącą kwestią jest w czyje ręce trafia klub sportowy.

W Anglii kupowanie klubów odbywa się na każdym poziomie rozgrywek. MUFC trafił w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach do Amerykanów, Chelsea do Rosjanina. Ostatnio trzy zespoły z Zachodnich Midlandów – Aston Villa, West Bromwich i Wolves – do Chińczyków. Tragedii nie ma w żadnym wypadku. Nowi właściciele zazwyczaj chcą coś zrobić ze swoim nabytkiem, idą do przodu. Wpadki są, ale rzadkie.
W Polsce są też dobre przykłady. Po okresie wojskowym Legia jest prywatna i każdy z właścicieli coś dał temu klubowi. Do tego stopnia, że warszawianie są krok od fazy grupowej Ligi Mistrzów i rządzą polskim futbolem.
Inne kluby przędą lepiej lub gorzej, ale z braku forsy w rodzimym sporcie raczej gorzej.
Są też przejęcia całkowicie nieudane. Widzew i ŁKS zniknęły z radarów miłośników piłki. Teraz tą ścieżką podąża Wisła.
Po 19 latach Bogusław Cupiał całkowicie znudzony sprzedał biznes Jakubowi Meresińskiemu. Ostatnich pięć lat w Wiśle Cupiała to zły okres, czas psucia zabawki przez właściciela, który zdobył osiem tytułów mistrza kraju i otarł się o LM. Do fazy grupowej jednak nie awansował i to był powód rejterady bossa z Myślenic. Wcześniej zrobił z Wisłą rzeczy wielkie, zapomniał jednak o budowaniu klubu.
Odszedł w niesławie z uwagi na stan Wisły – zostawił ją bez własnego zaplecza, z załamanym systemem szkolenia. Pierwsza drużyna jest na ostatnim miejscu w ekstraklasie, rezerwa w dwóch meczach nowego sezonu dwa razy przegrała (bramki 0-7), juniorzy w dwóch meczach także przegrali (gole 0-5). Co najgorsze oddał spółkę… nie wiadomo komu.
Meresińskiego w Polsce poznano niedawno – wiosną starał się o przejęcie Korony Kielce. Tam się nie udało, może go lepiej prześwietlono. Powiodło się w Krakowie.

Cupiał zrobił z Wisłą rzeczy wielkie, zapomniał jednak o budowaniu klubu.

Ale co to za sukces? Prasa informuje o śledztwach przeciw Meresińskiemu – w jednym sankcja karna wynosi 10 lat więzienia, w drugim chodzi o fałszowanie dokumentów. Jednym słowem kompromitacja – nowy właściciel z zakwestionowaną maturą jeszcze nie pokazał się mediom ani kibicom, nie przedstawił pomysłu, a już wiadomo, że czystych rąk może nie mieć i to przejęcie może skończyć się katastrofą klubu, który ma 110 lat. Jacy bowiem sponsorzy przyjdą w opisanej wyżej sytuacji? W zarządzie spółki jest teraz tylko wiceprezes, Włoch z Neapolu i mistrz pizzy z Częstochowy w jednej osobie Espedito Fabio Esposito.
Kolejny kwiatek to Marek Citko – ma zarządzać piłkarskimi działaniami w Wiśle, na początku nawet tytułowano go współwłaścicielem klubu. Z Citką jest jednak problem – zna piłkę (grał nawet w reprezentacji Polski) i Kraków (występował w Cracovii), lecz jest czynnym… politykiem. Citko z ramienia PiS piastuje funkcję radnego sejmiku województwa… podlaskiego. Od dawien dawna wiadomo, że sport ma trzymać się z daleka od polityki, szczególnie tak brudnej, jak w Polsce. Ponadto gdzie Rzym, a gdzie Krym?
Każdy dzień, każda godzina może przynieść nowe informacje o Wiśle. Na przykład taką, że to nie Citko będzie zarządzać Wisłą, lecz Tomasz Hajto, komentator Eurosportu. Albo taka, że Hajto nie będzie zarządzać, lecz trenować ekipę w miejsce Dariusza Wdowczyka.
Sytuacja jest rozwojowa, jak mawiają policjanci i prokuratorzy. Licencją dla krakowskiego klubu zajmie się teraz PZPN (wszak zmienił się właściciel). Trzymam rękę na pulsie.
Krzysztof Mrówka